Wszystko się kiedyś kończy? Pewnie tak. Lato się skończyło, nocami robi się chłodno, drzewa pozbywają się liści. Zawieszenie naszego busa skrzypi, stęka i jest ogólnie w rozsypce. Bieżnik opon jest na wykończeniu. Portfele i konta świecą pustkami. I ta wyprawa również ma swój koniec. Dotarliśmy do naszego punktu zwrotnego, jakim okazał się Biszkek (stolica Kirgistanu) i poczuliśmy, że czas wracać do domu...

Witamy w królestwie dojmującej pustki. Wyżyny Tadżykistanu koło Murgab.
Witamy w królestwie dojmującej pustki. Wyżyny Tadżykistanu koło Murgab.
Wyprawowa codzienność – oczekiwanie w niekończących się kolejkach na granicy.
Wyprawowa codzienność – oczekiwanie w niekończących się kolejkach na granicy.

Dziwnie jest wracać. Przywykliśmy do tej wyprawowej codzienności. Puste przestrzenie, dzikie drogi, potężne góry, wielkie rzeki, upały, pustynie, chłody i śniegi stały się naszym chlebem powszednim. A teraz już tego nie będzie. Za nami zostają wielkie góry Pamiru i Tienszanu. W nich niespełnione ambicje i niezrealizowane cele. Przed nami pustynie i stepy Kazachstanu, lasy Rosji i zielona (albo i nie) Ukraina. Przed nami długa droga do domu, 5160 kilometrów drogi. Kiedyś bym powiedział: „w cholerę daleko”, ale teraz moja perspektywa uległa zmianie i rosyjskim zwyczajem mówię: „nu, normalna”.

Tu leży pogrzebana ambicja. Przełęcz pod szczytem Piku Karla Marksa – 6550 m n.p.m. Do szczytu zabrakło niecałych 200 m.
Tu leży pogrzebana ambicja. Przełęcz pod szczytem Piku Karla Marksa – 6550 m n.p.m. Do szczytu zabrakło niecałych 200 m.

Jedziemy przez Kazachstan. Już tu byliśmy. Ale kiedy? Dwa miesiące temu? Chyba tak. Jednak nie spotykamy się z drogą, którą tutaj wjechaliśmy. Koło się nie zamyka. Z Polski wyjeżdżaliśmy na południe, będziemy wracać od wschodu. Koło się zamknie dopiero na samym końcu podróży, gdy dotrzemy do Bielska. Przed nami wciąż nieznane. Jednak teraz dziki wschód jest bardziej oswojony. Będąc trzeci miesiąc w podróży czujemy się tutaj całkiem swojsko. Droga uczy jak sobie radzić, jak załatwiać rzeczy, jak naprawiać samochód, jak dawać łapówki. Azja Środkowa okazała się całkiem przystępna, nie taki diabeł straszny jak go malowali.

Kazachskie klimaty – zupełny brak czegokolwiek ciekawego aż po sam horyzont.
Kazachskie klimaty – zupełny brak czegokolwiek ciekawego aż po sam horyzont.
Objedziesz, mówili... Wytrzyma, mówili... Jedna z wielu napraw po drodze.
Objedziesz, mówili... Wytrzyma, mówili... Jedna z wielu napraw po drodze.

Plany i cele się skończyły. Pieniądze się skończyły. Pozostała droga do przejechania, pozostały playlisty do przesłuchania po raz setny, pozostały książki do przeczytania, pozostały pustkowia za oknem do wpatrywania się, pozostały przygody do przemyślenia i opisania...

Na przełęczy Ak-Bajtał – rekord wysokości naszego busa – 4655 m n.p.m.
Na przełęczy Ak-Bajtał – rekord wysokości naszego busa – 4655 m n.p.m.

W najbliższym czasie chcemy przygotować cykl artykułów z tej wyprawy. Niestety, nawet pomimo leniwego tempa podróży, nie udało się na bieżąco opisywać wszystkiego co spotykaliśmy i co nas spotkało, ale postaramy się nadrobić zaległości. Trzymajcie kciuki!