Idea, aby odwiedzić dolinę Wandż (ang. Vanj, ros. Ванч, tadż. Ванҷ) została mi zaszczepiona dużo wcześniej niż mogłem się spodziewać. Wiosną tego (2018) roku jeszcze nie miałem zielonego pojęcia, że pojedziemy w Pamir. Czułem tylko, że nadchodzącego lata chciałbym pojechać daleko, w naprawdę wysokie góry. Nie znałem Azji Środkowej, jej specyfiki, pasm górskich. Jednak zbieg wielu zaskakujących okoliczności, spowodował, że właśnie jedziemy we dwoje, naszym busem, przez najdalsze zadupia Pamiru, w kierunku Piku Karola Marksa. A może to nie zbieg okoliczości? Może to wina cichego lecz konsekwentnego głosu z tyłu mojej głowy, który mógłbym nazwać „zew przygody”?

Na morenie lodowca RGO w sercu doliny Wandż.
Na morenie lodowca RGO w sercu doliny Wandż.

Wracając do doliny Wandż, to wiosną tego roku napisał do mnie znajomy – Jakub Gałka – z propozycją uczestnictwa we wspólnej wyprawie. Jego email spowodował lawinę przeróżnych wydarzeń. Kuba chciał jechać na „rzadko chodzony w czasach nowożytnych” szczyt Pik Garmo, na który zamierzał wyruszać właśnie z doliny Wandż. Koncept ten szybko mnie pochłonął i zacząłem spędzać większość wieczorów przeczesując internet, wertując archiwa rosyjskich wypraw w tamte rejony i kontaktując się z osobami, które tam były. Rezultatem tychże poszukiwań było ustalenie, że Pik Garmo nie jest wcale tak „rzadko chodzony”, dlatego przestał być dla mnie tak interesujący. Jednakże znalazłem kilka innych obiecujących celów – niższych, ale zdecydowanie bardziej technicznych i stosunkowo łatwo dostępnych z doliny Wandż. Co więcej niektóre ściany i szczyty wyglądały nietknięte ludzką stopą i dziabą. Z biegiem czasu zainteresowani wyprawą zaczynali się migać od wyjazdu, aż w końcu i sam prowodyr, Kuba, też się wycofał. Zostaliśmy tylko ja i Ola, sami, jak zwykle. To miało okazać się brzemienne w skutkach, mimo to wierzyłem w skuteczność takiego zespołu i koncept wyprawy zaczął przemieniać się w rzeczywistość.

Nasza przygoda z doliną Wandż

Nocleg „przy drodze” w dolinie Wandż.
Nocleg „przy drodze” w dolinie Wandż.

Nocą 15 sierpnia przybywamy do wrót doliny Wandż. Zamierzamy dotrzeć naszym busem do ostatniej wioski w dolinie – Pojmazor – aby stamtąd podjąć akcję górską. Mam na oku północną ścianę jednego z pięciotysięczników leżących dokołą doliny. Podczas naszego pobytu w dolinie zaszło wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Między innymi:

  • Rzeka Daraisumgad zabrała drogę za wsią Sumgad co uniemożliwiło nam samodzielne dojechanie do Pojmazor.
  • Zostaliśmy zaproszeni w gości do Tadżyków co przerodziło się w imprezę z udziałem połowy wioski.
  • Przypadkowo poznany kierowca Toyoty Hilux jednak przeraża się rzeki Daraisumgad, przez co jesteśmy zmuszeni do wynajęcia do przeprawy niepokonanego Gaza 66, który na 5 km trasy zalicza tylko 2 awarie.
  • Przeprawiamy się pieszo przez bystrą, rwącą i lodowatą rzekę Szaugado. Dla nas jest to wyzwanie przeradzające się w walkę o życie. Ale za to dla tadżyckich małoletnich pasterzy przeprawa jest igraszką – przechodzą rzekę jakby szli na zakupy do Tesco.
  • Tadżycka flora bakteryjna podstępnie atakuje mój układ pokarmowy co przykuwa na dłuższy okres: nas do namiotu, a mnie do rolki papieru toaletowego.
  • Przeprawiamy się po stalowych linach – pozostałościach zarwanego mostu – ponad rzeką Abdukagor na lodowiec RGO. Parki linowe mogą się przy tym schować.

Nieoczekiwana impreza i mieszkańcy wioski przyjaźni do bólu.
Nieoczekiwana impreza i mieszkańcy wioski przyjaźni do bólu.

Mimo powyższych eksploracja była całkiem owocna. Ale niestety w kwestii akcji górskiej los zadrwił sobie z moich planów. Dostęp do upatrzonej ściany okazał się o wiele bardziej wymagający niż się pierwotnie wydawało. Sama ściana (przynajmniej o tej porze roku) była labiryntem seraków, żłobków śnieżnych i wiszących czap lodowych, który nie wydawał się mieć rozwiązania dającego dostęp do szczytu. I ostatnie, a zarazem najbardziej kluczowe – morale Oli spadło niżej niż poziom jeziora Aralskiego. Dlatego też akcja górska została zarzucona, ale zebrane materiały i informacje są warte opublikowania. Może to właśnie Ty je kiedyś wykorzystasz?

Ciekawskie dzieciaki z wioski Sumgad.
Ciekawskie dzieciaki z wioski Sumgad.

Informacje praktyczne

Kwestia nazewnictwa

Nazwa doliny – Wandż – bierze się od wielkiej rzeki o tej samej nazwie, wypływającej z lodowca RGO i przepływającej wzdłuż doliny. W rosyjskiej nomenklaturze spotyka się nazwę Ванч, czego polskim odpowiednikiem byłoby Wancz. Co więcej miejscowi wypowiadają tę nazwę bardziej jak Wancz niż Wandż. Trudno jest znaleźć polskojęzyczne publikacje o rzeczonej dolinie czy rzece. Jednak najczęściej natrafiam na formę Wandż, którą także potwierdziła konsultacja z KSNG. Dlatego też taką formę będę stosował konsekwentnie w artykule.

Topografia doliny

Dolina Wandż leży w zachodnim Pamirze. Jest długą doliną polodowcową, szeroką i płaską. Środkiem doliny przebiega szeroko rozlane koryto wielkiej rzeki Wandż. Cele górskie znajdują się w bocznych odnogach. My zajrzeliśmy do trzech z nich, które są opisane dokładniej w dalszej części artykułu.

Mapa poglądowa doliny Wandż wraz z najistotniejszymi punktami orientacyjnymi.
Mapa poglądowa doliny Wandż wraz z najistotniejszymi punktami orientacyjnymi.

W dolinie płyną duże rzeki, ale ich woda jest brązowa i zamulona – jak większości rzek Pamiru – przez co nieprzyjemna do spożycia. Poniżej zamieszczam tabelę z miejscami, w których udało nam się znaleźć czystą, przejrzystą wodę. Są one także oznaczone na mapie.

Opis miejsca Współrzędne
Przy wyjściu z Pojmazor koło boiska do siatkówki 38.654606, 71.975594
Pierwszy strumyk w dolinie Szaugado 38.643274, 72.010023
Za drugim strumykiem w d. Szaugado, przy kolebie 38.625249, 72.014571
Źródła rzeczki przy ujściu Szaugado do Wandż 38.665333, 71.998864
Rzeczka przecinający drogę przy schronieniu pasterzy 38.671426, 72.029128
Strumyk i jeziorko przy drodze 38.679667, 72.077305
Pod północnym przyczółkiem zarwanego mostu 38.680920, 72.097008

Rzeka Wandż. Większość dostępnej wody w dolinie jest takiego koloru.
Rzeka Wandż. Większość dostępnej wody w dolinie jest takiego koloru.

Dojazd i poruszanie się po dolinie

Do doliny Wandż wjeżdża się prosto z Pamir Highway. O poruszaniu się po Pamir Highway nie będę się rozwodził – wszystko już zostało opisane w Internecie. Nadmienię tylko, że wrota doliny Wandż są pół dnia jazdy od Chorogu i około jednego do dwóch dni jazdy od Duszanbe.

Kilkanaście kilometrów po zjechaniu z Pamir Highway dojeżdża się do mieściny, o zaskakującej nazwie, Wandż. Miejscowość jest stolicą regionu, ale nie należy spodziewać się po niej zbyt wiele. Wprawdzie mają szpital i lotnisko, ale na polskie standardy byłaby to większa wieś. Za miejscowością Wandż dziurawy asfalt się kończy, później jest już tylko bita droga.

Początek drogi w głąb doliny, za mieściną Wandż.
Początek drogi w głąb doliny, za mieściną Wandż.

Kolejne 60 km w głąb doliny powinno dać się pokonać samochodem, chociaż różnie z tym bywa. Drogi ciągną się po obu stronach rzeki Wandż, a między nimi przerzuconych jest kilka mostów. Co kawałek można natrafić na wioski uciśnięte między rzeką a stokami gór. Przejechanie tych 60 km zajmuje maksymalnie jeden dzień.

Jeden z wielu mostów przerzuconych przez rzekę Wandż.
Jeden z wielu mostów przerzuconych przez rzekę Wandż.

Ostatnią wioską w dolinie jest Pojmazor (Поймазор), które leży na południowym brzegu rzeki. Dla większości wypraw ta wioska będzie bazą do działalności górskiej. My zamierzaliśmy dotrzeć tam naszym samochodem (Fiat Ducato, FWD). Niestety rzeka Daraisumgad (р. Дараисумгад) zabrała drogę (bród) kilka kilometrów przed Pojmazor i najdalej udało nam się dojechać do wioski Sumgad (Сумгад). Według miejscowych, w ciągu lata rzeka niszczy ten bród regularnie. Czasem jest naprawiany – np. na pogrzeb, jak to było podczas naszej wizyty – ale wytrzymuje jeden do dwóch dni. Podobno wczesną wiosną i jesienią stan wody jest na tyle mały, że bród jest przejezdny cały czas.

Emocjonujący fragment drogi przed wioską Sumgad.
Emocjonujący fragment drogi przed wioską Sumgad.

Do samego Sumgad droga powinna być przejezdna dla zwykłych samochodów – my przejechaliśmy nie napotykając większych trudności. Dalej, nawet jeśli bród jest w całości, tylko terenowe samochody dadzą radę. Miejscowi posiadają Pajero, Landcruisery, Niwy, Uazy i można się z nimi dogadać w kwestii transportu (czy to już w samym Wandżu czy w dalszych wioskach). Terenowe auto, jeśli dojedzie do Pojmazor, to spokojnie może zajechać jeszcze kilka kilometrów dalej do rzeki Szaugado (р. Шаугадо).

Droga między Sumgad a Pojmazor.
Droga między Sumgad a Pojmazor.

Kolejnym istotnym środkiem transportu w dolinie jest niepokonany Gaz 66. Jest to radziecka mini ciężarówka z kołami jak u traktora i porządnym napędem. Podobno jej zdolności terenowe są niezrównane. Kilku miejscowych w Pojmazor posiada te samochody (w stanie „złom”) i jest chętnych do wożenia turystów. Cena jednak jest dość słuszna – np. za odcinek od Sumgad do Pojmazor, czyli ok. 5 km, liczą sobie 400 somów (ok. 150 zł). Jednakże Gaz 66 jest w stanie pokonać rzeki Daraisumgad, Szaugado i Rawak, aby dojechać do zarwanego mostu na rzece Abdukagor (р. Абдукагор) u stóp lodowca RGO. Widzieliśmy to na własne oczy, więc nie jest to tylko czcze gadanie miejscowych. Na pewno wynajęcie Gaza 66 pozwala na znaczne uproszczenie logistyki wyprawy w dolinie oraz zaoszczędzenie sił i czasu. Samochód ten może przewieźć kilkuosobową grupę ludzi i dużo ładunku w dowolne miejsce aż do zarwanego mostu na Abdukagor.

Niepokonany Gaz 66 w akcji. Okolice przeprawy przez Abdukagor.
Niepokonany Gaz 66 w akcji. Okolice przeprawy przez Abdukagor.

Zamieszczam numery telefonów do kierowców z Pojmazor, którzy posiadają Gaza 66 i zajmują się wożeniem turystów. Pierwszy – +992 880 880 276 – jest do szofera, z którym sami jechaliśmy z Sumgad do Pojmazor. A drugi – +992 880 880 469 – do faceta, który zawoził i odbierał grupę Rosjan do przeprawy przez Abudkagor. Drugi z nich prezentował się znacznie przyjemniej.

Po dolinie można oczywiście poruszać się pieszo. Ale, pomijając inne nieprzyjemne aspekty takiego rozwiązania, dodatkowe problemy mogą sprawić rzeki Daraisumgad i Szaugado. Wprawdzie miejscowi radzą sobie z nimi świetnie przebiegając przez nie jak przez strumyczek. Jednak my nie mamy takiej wprawy, a nurt jest głęboki i bystry, dlatego przeprawienie się przez nie było dla nas niemałym wyzwaniem. Nawet mimo tego, że robiliśmy to wcześnie rano gdy stan wody był najniższy.

Pokonywanie w bród rzeki Szaugado wczesnym rankiem.
Pokonywanie w bród rzeki Szaugado wczesnym rankiem.

Następnym ważnym aspektem jest przeprawa przez zarwany most na rzece Abdukagor. Most został zbudowany przez sowietów umożliwiając dostęp do kopalni Dalnieje (база Дальнее) położonych w dalszej części doliny. Pozwalał przeprawić się przez rzekę w okolicy czoła lodowca RGO. W roku 2010 most jeszcze był w całości, ale później rzeka go zabrała i zostały po nim tylko uszkodzone przyczółki i 2 stalowe liny, które je spinają. Dzięki temu przy odrobinie technik alpinistycznych można dokonać tej emocjonującej przeprawy. Stalówka jest dość gruba (ok. 3 cm średnicy), więc dobrze jest przywieźć karabinek (lub inny przyrząd) z wystarczającym prześwitem, aby się w nią wpiąć. Miejscowi przeprawiają się za pomocą podrutowanych desek służących jako ławeczki, ale takie rzeczy, to nie na moje nerwy.

Przeprawa po stalowych linach przez rzekę Abdukagor.
Przeprawa po stalowych linach przez rzekę Abdukagor.
Ola wraca z udanej akcji. W tle zarwany most na rzece Abdukagor.
Ola wraca z udanej akcji. W tle zarwany most na rzece Abdukagor.

Na koniec jeszcze jeden aspekt, który wpływa na transport w dolinie. Za Pojmazor, na stokach góry wznoszącej się nad doliną rzeki Szaugado, Chińczycy niedawno otworzyli kopalnię odkrywkową marmuru. Aby wywozić ogromne bloki marmuru do Chin 30-tonowymi ciężarówkami potrzebują dobrej drogi. Dlatego starają się tak regulować nurt rzeki Wandż poniżej Pojmazor, aby móc prowadzić drogę bokiem jej koryta. Gdy przybyliśmy do doliny droga chińskich ciężarówek była akurat mocno uszkodzona przez rzekę, a właściwie to nie istniała. Ale w czasie naszego pobytu chińska koparka mozolnie zasypywała rzekę, więc gdy wracaliśmy do samochodu większość nowej drogi była już gotowa. Miejscowi mówią, że to się zdarza często – Wandż niszczy drogę, Chińczycy odbudowują i tak w kółko. Bardzo w ich stylu.

Potencjalne cele górskie

Lodowiec RGO i Pik Garmo

Lodowiec RGO (ледник РГО), czyli lodowiec Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego (ледник Русского Географического Общества), jest punktem startowym wielu wypraw. Aby się na niego dostać trzeba pokonać rzekę Abdukagor, w miejscu zarwanego mostu. Do tego miejsca można spokojnie dojechać Gazem 66. Szczegóły powyżej. Lodowiec ten daje także początek rzece Wandż.

Czoło lodowca RGO (Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego) i zarazem początek rzeki Wandż.
Czoło lodowca RGO (Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego) i zarazem początek rzeki Wandż.

Z lodowca można podążyć w kierunku Piku Garmo (Пик Гармо) o wysokości 6602 m. Jest to cel ciekawy, dotychczas zanotował niewiele wejść – pierwsze w 1948, później 1962, 1969, 1992 i ostatnie w 2017 (wg. znalezionych informacji). Większość wejść na ten szczyt odbywała się granią północno-zachodnią z przełęczy Kryljenko-Bleściunowa (Крыленко-Блещунова) – droga jest wyceniana na ros. 5B. Więcej znajdziesz w raporcie z rosyjskiego przejścia z 2017 roku: Хрустальный пик-2017. Лучший поход. Центральный Памир группы Осина. Jedno wejście odbyło się podczas trawersu – granią południowo-zachodnią: Пик Гармо, 6595м. Траверс. Ale, wg. zdobytych informacji, grań wschodnia od przełęczy Garmo (5700 m) nadal pozostaje niezdobyta. Dostanie się na przełęcz Garmo z lodowca RGO nie jest technicznie trudne (ros. 3B), ale podobno lodospad tam doprowadzający jest w bardzo złym stanie. Więcej informacji można znaleźć w opisie ukraińskiej próby z 2015: Хрустальный пик-2015. Лучший поход. Горный поход с восхождением на пик Исмоила Сомони.

Pik Garmo (6602 m) widziany z doliny rzeki Szaugado.
Pik Garmo (6602 m) widziany z doliny rzeki Szaugado.
Droga wejścia na Pik Garmo północno-zachodnią granią. Z lewej strony, na tle nieba, niezdobyta grań wschodnia. Fotografia rosyjskiego zespołu Denisa Osina z 2017 roku.
Droga wejścia na Pik Garmo północno-zachodnią granią. Z lewej strony, na tle nieba, niezdobyta grań wschodnia. Fotografia rosyjskiego zespołu Denisa Osina z 2017 roku.

Poza Garmo, ciekawym konceptem, dostępnym z lodowca RGO, wydaje się zdobycie Piku Wysota (Пик Высота, 5939 m). Mi nie udało się znaleźć informacji na temat jakiegokolwiek wejścia na ten szczyt, więc obstawiam, że może być niezdobyty. Niestety ze zdjęć wynika, że stroma północna ściana, która wydawałoby się jest idealna na piękną lodową drogę, jest pełna wiszących lodowców i seraków. Dlatego tę opcję odrzucam i zostawiam miejsce na Twoją kreatywność.

Po lewej stronie – Pik Wysota (5939 m). W dole lodowiec RGO.
Po lewej stronie – Pik Wysota (5939 m). W dole lodowiec RGO.
Pik Wysota (5939 m) – zbliżenie.
Pik Wysota (5939 m) – zbliżenie.

Ponadto lodowiec RGO daje stosunkowo łatwy (ros. 2A) dostęp, poprzez przełęcz Kaszal-Ajak (Кашал-Аяк), do lodowca Fedczenki (ледник Федченко) – największego lodowca Azji. Grupy z Ukrainy, Moskwy, Syberii oraz innych części byłego Związku Radzieckiego często wykorzystują przeprawę przez Abdukagor i lodowiec Fedczenki jako punkt startowy wielkich „trekingów” zwanych pochodami (поход). Jest to dziwna dyscyplina, która polega na długim (np. 30-dniowym, sic!) wędrowaniu przez tereny wysokogórskie z wykorzystaniem technik alpinistycznych. Jednakże podczas takiego pochodu wchodzi się głównie na przełęcze, a wejścia na szczyty są limitowane i w zależności od klasy przejścia może być ich maksymalnie do dwóch. Serio! Opisy tego typu wypraw są zalinkowane dwa akapity wyżej. Ze swojej strony dodam, że podczas naszego pobytu spotkaliśmy uczestników dwóch takich pochodów.

Co więcej, przeprawa przez Abdukagor otwiera jeszcze więcej możliwości. Przełęcze Szumnyj (Шумный) i Abdukagor (Абдукагор) także pozwalają dostać się do lodowca Fedczenki, który jest miejscem wyjść na wiele znanych pamirskich szczytów. Między innymi, lodowiec ten bierze swój początek u stóp wysokiego sześciotysięcznika Piku Rewolucji (Пик Ревоюции, 6940 m) i myślę, że start z doliny Wandż na ten szczyt jest dobrym pomysłem. Warto też zapozać się z innymi możliwościami jakie daje znalezienie się na potężnym lodowcu Fedczenki.

Pik Rewolucji (6940 m) i jego północna ściana widziana spod przeprawy przez Abdukagor.
Pik Rewolucji (6940 m) i jego północna ściana widziana spod przeprawy przez Abdukagor.

Pięciotysięczniki dokoła źródeł rzeki Rawak

Rzeka Rawak (р. Равак) znajduje się wcześniej w dolinie niż przeprawa przez Abdukagor. Podczas naszego pobytu, przez rzekę przerzucony był most z kilku kłód, więc dla piechura nie stanowiła ona problemu. W okolicy jej ujścia znajduje się chata pasterska, czyli tzw. koszor (кошор). Można tam dojechać Gazem 66, a boczna dolina Rawaku jest dość krótka, więc wydaje się, że dostęp do gór nie powinien być skomplikowany.

Most na rzece Rawak.
Most na rzece Rawak.

Już stojąc w dolinie Wandżu można zobaczyć piękne północne ściany spadające spod pięciotysięcznych wierzchołków. Rzeka Rawak bierze poczatek z niewielkiego lodowca o tej samej nazwie. Wokół niego, znajdują się 3 pięciotysięczniki: Czeriepowiec (Череповец, 5090 m), Rawak (Равак, 5133 m) i Szaugada (Шаугада, 5092 m). Wygląda na to, że każdy z nich ma stromą, wysoką i północną (lub północno-wschodnią) ścianę. Wspinanie tamże zapowiada się na trudną, techniczną robotę w terenie skalno-lodowym, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Północna wystawa pozwala przypuszczać, że słońce nie robi z tych ścian roztapiającej się pułapki. Co więcej, dostęp do ścian nie wygląda na bardzo skomplikowany w aspekcie lodowców i szczelin. Jest jeszcze szczyt Wanczek (Ванчек, 5133 m), który jest schowany ciut dalej na południe i jest najwyższym szczytem tej grupy, ale poza tym trudno mi o nim cokolwiek więcej napisać.

Szczyt Czeriepowiec (5090 m) i jego północna ściana widziane z doliny Wandżu.
Szczyt Czeriepowiec (5090 m) i jego północna ściana widziane z doliny Wandżu.
Wierzchołek szczytu Rawak (5133 m) widziany z doliny Wandżu.
Wierzchołek szczytu Rawak (5133 m) widziany z doliny Wandżu.

Na tym pozytywy się kończą. Trzeba wspomnieć, że rzeka Rawak tworzy głęboki kanion. Tak głęboki, że podczas naszej wizyty (koniec lata) był jeszcze zawalony starym śniegiem, który przykrywał rzekę. Zdjęcia satelitarne to potwierdzają – na długim odcinku rzeka biegnie pod śniegiem. My niestety nie wchodziliśmy w głąb kanionu, więc trudno powiedzieć jak wyglądają możliwości jego przejścia. Wydawałoby się, że jeśli rzekę przykrywa śnieg, to powinno być bezproblemowo. Jednak późno w sezonie śnieg nie był ciągły, a upadek z załamującym się śniegiem do rwącej rzeki zapowiada się na dość niebezpieczną perspektywę. Radziłbym jechać tam wcześnie w sezonie, aby bezproblemowo pokonać kanion. Ponadto, wcześnie w sezonie w ścianach jest więcej śniegu i lodu, co powinno ułatwić wspinaczkę.

Kanion rzeki Rawak. Zawalony śniegiem przez cały rok.
Kanion rzeki Rawak. Zawalony śniegiem przez cały rok.

Pozostaje jeszcze kwestia zejść z tych pięknych ścian. Nie wygląda aby istniały jakiekolwiek łatwe zejścia i prawdopodobnie trzeba zjechać całą ścianą, aby pod nią wrócić. Może też można spróbować zejść którąś z grani, jednak te wyglądają na trudne, skalne i przepaściste – niezachęcające ani trochę.

Kolejnym problemem tej grupy szczytów jest to, że ciężko znaleźć informacje o istniejących drogach czy przejściach. Z moich ustaleń wynika, że wszystkie wierzchołki zostały zdobyte w latach osiemdziesiątych i pewnie od tego czasu nikt tam nie działał. Północne ściany mogły wtedy zyskać przejścia, ale nie jest to pewne, mogą być wolne od jakichkolwiek dróg. Kwestia ta pozostaje do zbadania i wyjaśnienia, a nowe drogi do wyznaczenia i poprowadzenia.

Dolina rzeki Szaugado i Wysokij Jazgulem

Szczyt Wysokij Jazgulem (Высокий Язгулем) o wysokości 5588 m jest prawdopodobnie (źródła i mapy nie są do końca jednoznaczne) najwyższym szczytem całego pasma Wanczskij Chriebiet (Ванчский хребет). Leży na końcu doliny rzeki Szaugado i posiada piękną lodowo-śnieżną północną ścianę wznoszącą się na wysokość przeszło 2000 metrów ponad lodowiec.

Szczyt Wysokij Jazgulem (5588 m) oraz jego piękna i nieprzystępna północna ściana.
Szczyt Wysokij Jazgulem (5588 m) oraz jego piękna i nieprzystępna północna ściana.

Pierwotnie dostęp do tej góry wydawał się łatwy, jedynie długi. Jak się okazało po naszym rekonesansie, wcale tak nie jest. Podejście doliną Szaugado to przeprawa przez wiele ujeżdżających skalnych usypisk nad przepaścią kanionu, w którym płynie rzeka. Miejscami można natrafić na ścieżkę. Bliżej lodowca dolina się otwiera i przyjemniej się idzie. Miejscowi chodzą tam polować, a kilka rosyjskich i ukraińskich wypraw tamtędy przeszło, więc nie jest tragicznie. Jednak dla nas przejście tamtędy z ciężkimi 30-kilowymi plecakami okazało się zbyt karkołomne (dosłownie). Trzeba mieć jeszcze na uwadze, że chińska kopalnia marmuru znajduje się dokładnie nad wejściem do doliny i stamtąd są zrzucane bloki kamienia wielkości od lodówki do małego samochodu, przez co sam początek doliny jest niebezpieczny i lepiej przebywać tam jak najkrócej. Do tego dochodzi kwestia przeprawy przez rzekę Szaugado, ponieważ przejście w głąb doliny możliwe jest jedynie orograficznie prawą jej stroną. W lecie przeprawa jest wymagająca, gdyż rzeka jest oczywiście rwąca i szeroka. My nie byliśmy się w stanie jej pokonać około południa i musieliśmy czekać do następnego ranka na niższy stan wody. Miejscowi przeprawiali się o wiele sprawniej, także po południu, ale oni mają inną perspektywę bezpieczeństwa. Gaz 66 oczywiście przejeżdża bez większych trudności.

Trawersowanie nad kanionem rzeki Szaugado.
Trawersowanie nad kanionem rzeki Szaugado.
Jedno najgorszych miejsc podczas pokonywania doliny rzeki Szaugado.
Jedno najgorszych miejsc podczas pokonywania doliny rzeki Szaugado.

Podejście doliną do czoła lodowca Szaugado (ледник Шаугадо) to około 8 km drogi i 1400 m przewyższenia. W zależności od obciążenia zajmuje cały dzień lub więcej, gdyż ścieżka jest nieprzyjemna i wymagająca. Pierwsze dobre miejsce biwakowe można znaleźć dopiero po pokonaniu najgorszej części drogi, przy kolebie i źródle (38.625249, 72.014571), na wysokości 3250 m. Później dolina robi się już szeroka i przyjemna, a miejsc pod namiot jest wiele, jednak woda jest dostępna tylko z brudnej rzeki lodowcowej. Myślę, że gdybym drugim razem szykował się na akcję górską w dolinie Szaugado, to zamiast pchać się tam z bardzo ciężkim worem na raz, co poskutkowało wycofem (sic!), to podzieliłbym ładunek na dwie części i obróciłbym dwa razy, aby zatargać wszystko w miejsce koleby.

W tych wantach ukryta jest koleba, poniżej źródło czystej wody.
W tych wantach ukryta jest koleba, poniżej źródło czystej wody.

Lodowiec Szaugado doprowadza pod wyżej wspomnianą północną ścianę Wysokiego Jazgulema. Ściana ta była jednym z celów naszej wyprawy, jednak po bliższych oględzinach poddaliśmy ten pomysł. Ściana jest pełna wiszących lodowców, a całą jej kopułę szczytową podcina przewieszona warga lodowca. Myślę, że wcześniej w sezonie (początek lata) mogą istnieć lepsze możliwości pokonania tego lodowo-śnieżnego labiryntu. Muszę dodać, że ściana ta z pewnością nie ma żadnego przejścia, więc jest szansa na nową, mocną i niebezpieczną drogą.

Dolina rzeki Szaugado w całej swojej krasie.
Dolina rzeki Szaugado w całej swojej krasie.

Drugą możliwością wejścia na Wysokij Jazgulem jest jego północno-wschodnia grań. Można do niej się dostać z przełęczy Wysokij Jazgulem (ok. 5100 m, ros. 3B), na którą weszła z lodowca Szaugado rosyjska grupa w 1979 roku (skan sprawozdania na tlib.ru). Było to pierwsze i prawdopodobnie jedyne wyjeście na tą przełęcz. Trudno powiedzieć czy sam szczyt przy okazji został zdobyty. Grań prowadząca z przełęczy na szczyt wydaje się łatwa. Z drugiej strony, w radzieckim alpinizmie zasady nie zawsze pozwalały wchodzić na wierzchołki. Jednak czasem na nie wchodzono, ale nie chwalono się tym w sprawozdaniach. Dodam, że północno-wschodnia grań Wysokiego Jazgulema, a później grzbiet opadający w kierunku północnym na lodowiec Szuagado wygląda na dobrą drogą zejściową z tego szczytu.

Północna sciana Wysokiego Jazgulema w 1978 roku.
Północna sciana Wysokiego Jazgulema w 1978 roku.
Droga wejścia na przełęcz Wysokij Jazgulem (ok. 5100 m) rosyjskiej grupy z 1979 roku.
Droga wejścia na przełęcz Wysokij Jazgulem (ok. 5100 m) rosyjskiej grupy z 1979 roku.

Z lodowca Szuagado można też przedostać się do sąsiednich dolin. Na wschód, przez przełęcz Północne Szaugado (Шаугадо Северный, ok. 4800 m, ros. 2A), można przejść do lodowca Siewienyj (ледник Северный), a później do doliny rzeki Duztiroz (р. Дузтироз) – dopływu Abudkagora. Niektóre pochody wykorzystują tę przełęcz jako wycieczkę aklimatyzacyjną – Отчет о горном походе 5 к.с. по Центральному Памиру. Na zachód, przez przełęcz Chrystalnyj (Хрустальный, 4970 m, ros. 3A), można przedostać się do doliny rzeki Daraisumgad. Przełęcz ta czasem jest wykorzystywana, aby dostać się na lodowiec Szuagado – Отчет о горном спортивном походе 5к.с. по С-З. Памиру в период с 26 июня по 22 июля 2016 года – ale nie wygląda to na dogodną opcję.

Wysokij Jazgulem i lodowiec Szaugado.
Wysokij Jazgulem i lodowiec Szaugado.

Na koniec wspomnę jeszcze o ciekawie wyglądającym szczycie, którego nazwy nie udało mi się ustalić, o wysokości 5168 m (Пик 5168). Leży na zachodnim brzegu lodowca Szuagado, niedaleko jego czoła. Posiada stromą wschodnią ścianą z kilkoma wybitnymi skalnymi filarami. Z przełęczy blisko szczytu opada na północ wyglądający bardzo stromo i technicznie lodowiec. Trudno cokolwiek konkretnego powiedzieć o tym szczycie, ale wygląda na trudne, techniczne i harde wspinanie.

Grupa szczytu Pik 5168. W tle Wysokij Jazgulem i czoło lodowca Szaugado
Grupa szczytu Pik 5168. W tle Wysokij Jazgulem i czoło lodowca Szaugado

Pik Arnawad bliżej ujścia doliny

Pozostaje jeszcze wspomnieć o tajemniczym i rzadko odwiedzanym szczycie Pik Arnawad (Пик Арнавад, 5992 m), który leży w paśmie Darawazskij Chriebiet (Дарвазский хребет) – podobnie jak Pik Garmo. Szczyt leży blisko bram doliny Wandż, ujście rzeki Arnawad wypływającej z lodowca pod tą górą znajduje się tylko 30-kilka kilometrów od początku doliny. Mimo to, ciężko znaleźć informacje o wyjściach na ten szczyt. Z tego co znalazłem, wynika, że Pik Arnawad został pierwszy raz zdobyty 1979 roku północną ścianą, bardzo trudną drogą – ros. 6A. Później w 1986 roku zostały poprowadzone jeszcze dwie drogi. Jedna środkiem północnej ściany też ros. 6A, a druga łatwiejsza, ros. 4B, południowo-zachodnią lodową ścianą. Przypuszczam, że od tych czasów szczyt widział niewiele wejść, o ile jakiekolwiek w ogóle.

Okolica Piku Arnawad wygląda na naprawdę interesującą. Na przykład artykuł Из истории альпинизма: На безымянную вершину Западного Памира traktuje o 9-dniowej wspinaczce z sierpnia 1974 roku podczas której zespół rosyjskich pod wodzą Gurija Czunowkina (Гурий Чуновкин ) wspiął się wysoką na ponad 2000 m, stromą i techniczną ścianą szczytu Pik Arnawad Wschodni (Пик Арнавад Восточный, 5640 m). Więcej informacji o Darawazkim Chriebiecie można znaleźć w przewodniku online Дарвазский хребет – Путеводители.

Droga wspinaczki rosyjskiej grupy z 1974 roku na ponad 2000-metrową ścianę szczytu Pik Arnawad Wschodni.
Droga wspinaczki rosyjskiej grupy z 1974 roku na ponad 2000-metrową ścianę szczytu Pik Arnawad Wschodni.

Podsumowanie

Jak pokazuje powyższy artykuł, dolina Wandż może być początkiem wielu interesujących wypraw i przygód. Potencjał wspinaczkowy wygląda na naprawdę wielki, a logistyka jest nieskomplikowana. Za czasów sowieckich dolina i góry wokół były intensywnie eksplorowane przez radzieckich alpinistów, później zapomniane, a teraz powoli zaczynają na nowo notować ruch turystyczny. Może w niedalekiej przyszłości także alpinistyczny?

Eksploratorzy szykują się do kolejnej nocy w dolinie Wandż.
Eksploratorzy szykują się do kolejnej nocy w dolinie Wandż.

Ten artykuł nie jest kompletnym przewodnikiem po dolinie. Wręcz przeciwnie. Opisuje tylko kilka możliwości z wielu i ma zachęcać do samodzielnego zbadania tematu. A może nawet zorganizowana własnej wyprawy? Więcej informacji można szukać w rosyjskojęzycznym internecie, a także raportach wypraw z czasów sowieckich. Kilka z tych źródeł jest zalinkowane w tekście. Dobrym pomysłem jest także skontaktowanie się z ludźmi, który tam byli – myślę, że z chęcią podzielą się swoimi niepublikowanymi materiałami.

W dolinie Wandż można się poczuć jak w czasach pierwszych zdobywców, gdy góry były białymi plamami na mapie, a każda ściana dziewicza. Mimo, że dolina była wielokrotnie odwiedzana przez wspinaczy w dawnych czasach, a wiele gór i ścian zostało zdobytych, to ślady się zatarły, a źródła zaginęły i można na nowo odkryć to co zostało zapomniane. A co więcej, można odnaleźć ścianę, grań albo górę, na której nikt nie był i wytyczyć swoją drogę zamiast jak zwykle podążać śladami innych.

Słońce zachodzi nad dolina Wandż.
Słońce zachodzi nad dolina Wandż.